czwartek, 11 września 2008

Powrót - dzień IV

00:38

Fiat 2F4U jedzie od Wiednia za Trabantem bez świateł...coś z ładowaniem...Pierwszy akumulator padł, drugi, zakupiony w Czechach za 120 EUR jeszcze ciągnie. Zostało 40km do Katowic.

18:30

Maluch z Poznania jest przed Wrocławiem. Trabant z Fiatem w Wiedniu z problemami...światła nie działają!

15:50

Czerwona Skoda jest właśnie na granicy czesko-polskiej, rozstali sie z Maluchem w Brnie. Maluch pojechał inną drogą ale na pewno dojadą :) Wczoraj w Skodzie też dławił sie silnik, ekipa rozebrała gaźnik i zapłon. W końcu w akcie bezsilności zauważyli, że jakiś kondensator przy aparacie sie odkręcił.
Fiat z Włocławka jest nad jeziorem Garda, 30km od Werony. Auto póki co jedzie ale łożysko w pompie wody czasami świszczy. Za 5 dni ekipa planuje powrót.

13:00


W drodze powrotnej udało sie pozyskać spontanicznie nowego sponsora!! Jest to Hotel Barry z Velden. To bardzo radosna nowina.
Łada jechała non stop i dojechała już do Krakowa. Fiat 2F4U dalej walczy z zapłonem, Skoda dziewczyn, Szombary, Ola Maluchem i ekipa bez Malucha są w domu. Dziadek Mateusza dostanie za utraconego Malucha Cinquecento. Już jest zakupione. Mały przegląd i sprawa zamknięta.

3 komentarze:

michal pisze...

Przejechaliśmy 4340,5 km i wlalismy 23 litry oleju!!! Najprawdopodobniej zimmering na wale... Ale Zielony Fiat jest dzielny i dojechal do Trach o wlasnych silach ;)

Pozdrawiam
Michał z ekipy remontowej:)

Unknown pisze...

he he, a ja tam mysle, ze maczales palce w tym, zeby zielony dojechal ;)

trzym sie

michal pisze...

No, widze, ze mama trzymala za mnie kciuki przez caly wyjazd ;D

Pozdro
Michal